I will complain about gender affirming care in Poland for hours, but establishment wide instutional capture by trans-eliminationists is not a thing that ever happened here. And it allowed for a better life for many trans kids, although much more dependent on socioeconomic status of their parents
Yeah, it is both a bit funny and annoying to see some of Anglo reactions to this - bewilderment that such a backward country can have some things working better/differently than UK, some unfounded assumptions that it's a recent development and UK just now got outprogressed 'even' by Poland.
Societies are not monoliths and stances of government don't have to influence the positions of independent bodies and experts. Although I am critical of the state of GAC for adolescents here in Poland, it was never as bad as it is in UK, neither now, nor 2 years ago nor 5 years ago.
Ten duopol między pasywnymi, biernymi i przymilającymi się prawicy libkami, a coraz bardziej odjechaną agendą prawicową, to nie jest problem tylko Polski. I jeśli coś może tę sytuację przełamać to nie jest to kartka wyborcza, ale nasza oddolna samoorganizacja i akcja bezpośrednia
A nawet i w lewicowej banieczce służy to tylko do kolejnych odezw wyborczych: głosowania na Zandberga/Biejat, dołączenia do partii, zbierania podpisów. Sytuacja się pogarsza, polski duopol się faszyzuje, a jedyne proponowane formy przeciwdziałania są iluzoryczne i rytualne.
Deklaracje Trzaskowskiego są formułowane cynicznie - jednocześnie mrugające do prawicy, jak i formalnie opisujące stan prawny. Dla nas efekt będzie opłakany, szerzący przyzwolenie dla transfobii wśród wyborców oraz sprowadzający osoby trans do jałowych dyskusji semantycznych.
Transpłciowość w polskim dyskursie funkcjonuje jako zestaw pustych fraz, gdzie strony z namaszczeniem wymieniają się deklaracjami, że "są 2 płcie" albo "zaimków jest za dużo". Politycy i publicyści kłócą się nad naszymi głowami, a kontaktu z naszymi problemami nie ma to żadnego.
No do ciekawych narracji mrugają w Partii Razem z tekstami o "modzie zza oceanu".
Tego typu akty dystansowania się od tego "co te transy wydziwiajo" to część strategii politycznej pokazywania się jako "rozsądny lewicowiec". Politycy i partie to nie są nasi sojusznicy, nawet ci rzekomo ideowi.
cała ja